Koniec reklamy w Szczecinie cd
Czytając różne wypowiedzi na temat przygłupawego pomysłu naszych jaśnie oświeconych radnych pod wodzą słońca północy, emira wolności, ambasadora oświecenia, zbawcę gospodarki, krasnoustego i gładkolicego niech wiecznie nam panuje, pana K. nie można się oprzeć wrażeniu iż większość z wypisujących swoje uwagi chyba nie rozumieją sytuacji.
Fakt, zaśmiecanie jest zawsze szkodliwe. Jednak po co w takim razie jest instytucja architekta miasta? Wydawało by się że właśnię po to by opiniować. Ale jak widać jest po to by przyklaskiwać. Samo życie.
I tak przy okazji nasuwają się refleksje różnego typu. Naprz - Wiadomo kto będzie miał pozwolenie na stawianie reklam. Taka sobie niemiecka firemka. Bardzo interesujące by było prześledzić, kto z obecnych prawodawców szczebla lokalnego ( lub ich rodzina) obejmie jakąkolwiek posadę w owej firmie po zakończeniu swojej kadencji. Kto z obecnych wyżej wymienionych jada często obiady z przedstawicielami owej firmy. Kto przypadkiem wyjeżdża na luksusowe i tanie “lastminute” - dziwnym zbiegiem okoliczności reklamowanym przez ową agencję. Taka sobie mała refleksyjka.
Refleksja numer dwa - hipotetycznie zakładamy, że właściciel nieruchomości na której jest powieszona reklama (mowa o reklamie estetycznej a nie o przyklejaniu ulotek itp) dostaje od wynajmującego powierchnie konkretną kwotę. Założmy że tą kwotę przeznacza na remonty tego budynku. Naprz 1tys zl miesięcznie. Tym samym każdy z lokatorów płaci mniej o kilkadziesiąt - kilkaset zł. Po zablokowaniu wynajmu ( poniekąd to wygląda na bezprawie, ale to już inna kwestia), lokatorzy zapłacą wszystko ze swojej kieszeni. No bo własciciel nie będzie dokładać. Poniekąd zachowa się tak samo jak i miasto, które nie chce dokładać do szkół i je likwiduje. A przecież zgodnie z założeniami planu pana K. to miasto powinno się okazać prawdziwą bombą demograficzną, po prostu krainą miodem i mlekiem płynącą. Tak mniej więcej za 50 lat.
Innymi słowy - według pana K. i innych ferwexów jest lepiej dla miasta żeby ludzie oglądali gołe ściany, zresztą poniekąd wątpliwej urody, pieniądze za reklamy pozwólmy wyeksportować poza granicę kraju, co zaprawdę podniesie poziom życia dla wszystkich, zwłaszcza w obliczu dość nieciekawej sytuacji gospodarczej. Hasło, jakoby lepiej dla gospodarki było kupować polskie produkty dla urzędasów miesta jest tylko pustym sloganem. I nie wnikajmy tutaj w polityczne pochodzenie tych słów. Bo jakby nie patrzeć, dla każdego średnio rozwiniętego ekonomisty jest to w miarę jasne.
Refleksja trzecia - po usunięciu tak wielkich oświetlonych powierzchni jakimi są reklamy wielkoformatowe i szyldy sklepowe, pozostaje nam mieć nadzieję, że miasto natychmiast rozpocznie instalację wielu wielu latarni by choć w części dojść do poziomu natężenia światła jakie było poprzednio. Tak naprawdę, po zgaszeniu szyldów i wystaw sklepowych okaże się że toniemy nie tyle w ciemnościach, my po prostu jesteśmy w czarnej d…., jak by to powiedzieli bohaterzy jednego z filmów. Ciekawe jakie jest średnie natężenie oświetlenia w Szczecinie.Tak mniej więcej na poziomie łuczywa zapewne. Ale kogo to obchodzi no nie panie K.?
To takie małe rozważania. Pan K. i jemu podobni chętnie korzystali w swoim czasie ze wszelkich tego typu form reklamy. Być może zbliżające się wybory zmuszają ich do drastycznych działań. Raz - szukania sobie nowego stołka, a dwa - uniemożliwianie innym korzystania z takich samych środków jak oni. Czyżby tak się bali przyszłości? Zresztą nic dziwnego. Osobiście wolę nie oglądać te nacechowane inteligencją i troską o naród oblicza na każdym rogu. W tym względzie na pewno zakaz reklamy się przyda.Kiedyś najskuteczniejszym środkiem antykoncepcyjnym był portret A. Siwaka nad łóżkiem. Ale kto to wie kto to był Siwak dzisiaj? Teraz tę rolę pełni portret urzędnika na bramie portowej?