Zakazana reklama w Szczecinie
Kolejny przygłupawy pomysł na odchudzenie miejskiego portfela jaki wpadł do głowy jaśnie nam panującym, pod wodzą naszego światłego syna słońca, promyka nadziei, potomka zdobywców i odkrywców pana PK powala na kolana.
Nie dość że wydano setki tysięcy na debilny 50 letni projekt, nie dość że nie potrafiono do dziś wyegzekwować zagospodarowanie Bramy Portowej. Pełny szacunek i gratulacje.
Można się zgodzić z usunięciem dzikich reklam typu powieszonego banerka na płocie. Ale usuwanie całkowite wszystkich reklam z centrum to pomysł zaprawdę godny. Wypowiedż pana F (człowieka od nawet dobrego projektu, ale chyba niewidącego nic poza nim), iż po odsłonięciu będzie można podziwiać budynki i ich piękne elewacje - no cóż - po pierwsze one nie są aż tak ładne, a po drugie - zmuszenie kogoś żeby naprawił fronton po odsłonięciu reklamy jest poniekąd ryzykowne. Wszak właścicielem części budynków jest miasto. I tym sposobem nie dość że pozbywamy się dochodów z wynajmu, to jeszcze trzeba będzie wydać sporo kaski na remonty. Wiadomo że to nie możliwe. Ale jak to ładnie brzmi.
Przypomina się wypowiedź jednego z radnych, który na pytanie co by zrobił z milionem złotych, odpowiedział, że wyremontował by Pałac Młodziezy i oprowadzał wycieczki z Niemiec. Ale to stare czasy.
Architekt miasta pozwala na zabudowę koszmarkami które wywolują odruchy wymiotne u każdego, ale przeszkadzają mu reklamy. No chyba że to jest powiązany plan z rozwojem miasta. Po Bramie portowej będą pływać gondole a w nich tabuny zachwyconych turystów podziwiających elewacje budynków. To akurat jest rzeczywiście wizja godna pochwały. Ale mimo wszytko chyba nierealna.
Z drugiej strony - pozwolenie na ustawianie będą miały tylko słupy ogłoszeniowe wolno stojące. Wiadomo jaka firma objęła we władanie całość słupów, nie wiadomo tylko jak dużą opłatę za to wnosi. I nie mam tu na myśli oficjalny cennik. Taka myśl może przyjść do glowy każdemu. Bo jakoś tak to się dziwnie składa.
W każdym razie - ciekawe jest z jakiego żródła miasto zamiera uzupełnić deficyt po pozbyciu się dochodów z reklam i całości przemysłu z nią związanego. Czy normalny człowiek, zwłaszcza w obliczu ogólnego kryzysu, dobrowolnie się pozbywa żródła pięniędzy? Raczej nie . Więc może by trzeba było ogłosić niepoczytalność rządzących, jak pokazał przykład jednego z krajów zachodnich, i w tzw. międzyczasie ustalić coś normalnego. Coś co nie wyciągało by pienądze z kieszeni podatników. Bo te kieszenie już i tak są dość mocno przewietrzone.
PS - dozwolona reklama w postaci szyldu sklepowego o powierzchni nie przekraczającej (słownie) jednego metra kwadratowego ! To jakiś żart czy wyraz totalnej ignorancji? A raczej totalnej głupoty? Metr kwadratowy to mają niemalże ekrany telewizorów. Jak się to ma do szyldu który ma być widoczny z odległości? I jak się to ma do znormalizowania projektów? Czy architekt miasta w ogóle ma coś do powiedzenia co do kształtu graficznego szyldu? W dawnych czasach były pewne normy ułatwiające życie. Tyle że w dawnych czasach architekci miasta mieli jakiekolwiek pojęcie o swoim zawodzie.